Po powrocie do hotelu, było już późno.
-Ja będę spał na kanapie, a ty zajmij łóżko. -Powiedział stanowczo, lecz spokojnie Michael. Nie mogłam na to pozwolić to jego pokój i ma on jutro ważny koncert.
-Nie, Michael ty śpisz w łóżku, a ja na kanapie.
-Nie, Annie ty jesteś gościem w moim pokoju i ty śpisz w łóżku, a ja na kanapie. -Czułam się strasznie nieswojo. On powinien spać w łóżku. -Annie, proszę.
Wreszcie dałam za wygraną.
Położyłam się do łóżka. Zasnęłam od razu.
Śniło mi się że jestem w domu z Michaelem, jemy razem kolacje. Wszystko jest takie realistyczne, takie prawdziwe. Nagle wszystko zaczyna się zmieniać już nie jestem w domu, ale na klifie.
Jest burza widzę pioruny, widok jest zniewalający a jednocześnie dosyć przerażający. Pada deszcz. Michael jest za mną i idzie w moją stronę, przechodzi przeze mnie jakbym była duchem. Podchodzi do końca klifu, odwraca się.
-Przepraszam, Annie. -Mówi, a ja zaczynam płakać robi jeszcze krok w tył. Zaraz spadnie. Podbiegam do niego ale nie mogę go dotknąć. Przechodzi przeze mnie na wylot.
-Nie, Michael. -Krzyczę, ale on nie słyszy robi krok i spada. Biegnę za nim do przepaści.
Wstaje i orientuje się że jestem w pokoju hotelowym, mam spocone czoło po policzku lecą mi łzy, płacze. Ręce mi się trzęsą. I oddycham jakbym przebiegła maraton.
-Wszystko dobrze, Annie. -Podbiega do mnie Michael, i zaczyna głaskać mnie po plecach. Czuje się odrobinę lepiej.
-To tylko zły sen. Obudziłam cię przepraszam.
-Nie ja nie spałem. Ciężko mi zasnąć w czasie trasy. Pomyślałem że po szkicuje, to mnie odpręża.
Dopiero teraz zauważyłam szkicownik i ołówek na stoliku do kawy.
-Michael mam prośbę. - Zagryzłam wargę, zadając to pytanie. Czułam się strasznie zawstydzona czułam jak czerwienieją mi policzki, ale musiałam spytać, inaczej całą noc nie będę mogła zasnąć. -Przytulisz mnie.
-No jasne. -Odpowiada Michael.
Michael kładzie się obok mnie i mnie przytula.
W jego ramionach czuje się bezpiecznie.
Zamykam oczy i wsłuchuje się w bicie serca Michaela.
Zasypiam, gdy się budzę czuje się tak jakby minęła minuta. Nie chciałam wstawać z łóżka.
Michael zasną koło mnie, obudziłam się wtulona w jego ramiona. Leżałam i patrzałam na niego. Jego idealne rysy, kształt ust, delikatny zarost, zmazany podkład na szyi odsłaniający niewielkie male pole, czarne kręcone włosy. Zrozumiałam że czuje do Michaela coś więcej nisz przyjaźń.
Michael otworzył oczy.
-Przepraszam zasnąłem. -Powiedział Michael ze skruchą.
-Nic się nie stało Michael to nic takiego. -Powiedziałam z uśmiechem.
Chwilę później ktoś zapukał do drzwi.
-Michael, wstawaj! Musimy jechać na próbę. -Powiedział brat Michaela, Jackie.
-Musze już iść. Idziesz ze mną?
-No jasne.
Pojechaliśmy na próbę i choć wiele razy widziałam już przygotowania do tego koncertu, za każdym razem byłam podekscytowana, usłyszeniem Michaela. To jest cudowne. On ma taki piękny głos.
Na scenie jest jak inny człowiek. Gdy śpiewa jest taki otwarty, taki radosny.
Mogła bym nigdy nie przestawać patrzeć na jego uśmiech, najpiękniejszy jaki kiedykolwiek widziałam, sprawia że sama się uśmiecham. To niesamowite.
Po próbie mieliśmy jeszcze kilka wolnych godzin, do koncertu.
-Mam dla ciebie niespodziankę. -Powiedział z uśmiechem Michael.
Złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do limuzyny.
22 sierpnia 2015
15 sierpnia 2015
Opowiadanie cz.10
Polecieliśmy 5 lipca 1984 roku, do Kansas. Po przylocie pojechaliśmy limuzyną do hotelu.
Gdy przyjechaliśmy do hotelu, okazało się że brakuje dla mnie pokoju.
-Możesz spać u mnie, jeżeli ci to nie przeszkadza. -Zaproponował Michael.
-Nie przeszkadza, to dobry pomysł, dziękuje.
-Nie masz za co dziękować.
Poszłam za Michaelem do pokoju.
ściany pokoju były złote, a na podłodze była szara futrzana wykładzina. Z lewej strony były białe, drzwi do łazienki. A z prawej dwuosobowe łyżko i szafka. Na przeciwko wejścia było okno a pod nim niewielka biała kanapa z dębową ramą, na niej leżały trzy białe poduszki oblekane złotymi nićmi. Przed kanapą stał biało- złoty stoliczek kawowy. Między drzwiami, a oknem był średniej wielkości obraz.
-Czuj się jak w domu. - Powiedział Michael.
Za nami wszedł boy hotelowy z naszymi walizkami.
Michael wręczył chłopakowi napiwek.
-Dziękuje, do widzenia. W razie potrzeby jestem do usług. -Powiedział chłopak.
-To ja dziękuje. -Powiedział Michael.
Boy hotelowy opuścił nasz pokój. Ja zaczęłam się przyglądać obrazowi wiszącemu na ścianie, przestawiał on bawiące się na placu zabaw dzieci.
Wtedy coś miękkiego uderzyło mnie w plecy. Podskoczyłam, z zaskoczenia.
-Mam cie! -Krzykną z rozbawieniem Michael. Zaczęliśmy się śmiać.
Złapałam delikatnie poduszkę z kanapy i oddałam Michaelowi.
Urządziliśmy sobie, nie małą wojnę na poduszki.
Razem ze zmęczenia rzuciliśmy się na łóżko śmiejąc się.
Ziewnęłam, i nie wiem nawet kiedy zasnęłam obok Michaela.
Nagle usłyszałam krzyki, co mnie obudziło. Szturchnęłam Michaela by się obudził. Otworzył oczy.
-Co się stało? -Spytał zaspany.
-Słyszysz to? -Spytałam.
-Tak, a ty?
Razem zerwaliśmy się z łóżka i podbiegliśmy do okna.
Na dole było z pół tysiąca osób, jak nie więcej. Krzyczeli imię Michaela i wymachiwali Kolorowymi transparentami z napisem "KOCHAMY CIĘ MICHAEL".
Michael otworzył okno.
-Ja tęż was kocham!!! -Krzykną Michael, z całych sił do fanów, ciągle im machając. Był jakiś inny, bardziej ożywiony niż kiedykolwiek.
Widać było, że naprawdę kocha swoich fanów, z całego serca. A oni jego. To było coś niesamowitego.
Michael podszedł do swojej walizki, wyją z niej kilka kartek i zaczął się na nich podpisywać.
Podszedł znów do okna i wyrzucił je wszystkie. Fani wpadli w amok, próbując złapać autografy.
I dalej krzyczeli "MICHAEL, MICHAEL, MICHAEL ".
-Annie, mam pomysł. -Powiedział Michael.
Michael wziął swoją walizkę i zamkną się w łazience wyszedł pięć minut później całkowicie zmieniony. Ubrał sztuczną szczękę, dresy, T-shirt z obrazkiem lwa, perukę z dredami, na to czapkę i czarne okulary lennonki. Był nie do poznania.
-Choć. -Powiedział zmienionym głosem. Wyglądał nie do poznania. Michael wziął jeszcze mniejszą walizkę i poszliśmy
Wyszliśmy wyjściem dla służby. Przed hotelem czekała, limuzyna. Podjechaliśmy pod szpital . Gdy weszliśmy Michael poszedł do łazienki i wyszedł znów, tym razem bez przebrania.
Poszliśmy do sal chorych dzieci. Gdy zobaczyły Michaela, cały ból znikał z ich twarzy, wybiegały z łóżek i podbiegały do Michaela. To było niesamowite. Jakby na widok Michaela zdrowiały.
Michael przytulał dzieci, czytał im bajki, dawał im autografy i rozdawał płyty (które, jak się później okazał schował w walizce). Później odwiedziliśmy też dorosłych. Michael pomagał im bezinteresownie, bez prasy i szumów. Od serca. To było piękne.
Gdy przyjechaliśmy do hotelu, okazało się że brakuje dla mnie pokoju.
-Możesz spać u mnie, jeżeli ci to nie przeszkadza. -Zaproponował Michael.
-Nie przeszkadza, to dobry pomysł, dziękuje.
-Nie masz za co dziękować.
Poszłam za Michaelem do pokoju.
ściany pokoju były złote, a na podłodze była szara futrzana wykładzina. Z lewej strony były białe, drzwi do łazienki. A z prawej dwuosobowe łyżko i szafka. Na przeciwko wejścia było okno a pod nim niewielka biała kanapa z dębową ramą, na niej leżały trzy białe poduszki oblekane złotymi nićmi. Przed kanapą stał biało- złoty stoliczek kawowy. Między drzwiami, a oknem był średniej wielkości obraz.
-Czuj się jak w domu. - Powiedział Michael.
Za nami wszedł boy hotelowy z naszymi walizkami.
Michael wręczył chłopakowi napiwek.
-Dziękuje, do widzenia. W razie potrzeby jestem do usług. -Powiedział chłopak.
-To ja dziękuje. -Powiedział Michael.
Boy hotelowy opuścił nasz pokój. Ja zaczęłam się przyglądać obrazowi wiszącemu na ścianie, przestawiał on bawiące się na placu zabaw dzieci.
Wtedy coś miękkiego uderzyło mnie w plecy. Podskoczyłam, z zaskoczenia.
-Mam cie! -Krzykną z rozbawieniem Michael. Zaczęliśmy się śmiać.
Złapałam delikatnie poduszkę z kanapy i oddałam Michaelowi.
Urządziliśmy sobie, nie małą wojnę na poduszki.
Razem ze zmęczenia rzuciliśmy się na łóżko śmiejąc się.
Ziewnęłam, i nie wiem nawet kiedy zasnęłam obok Michaela.
Nagle usłyszałam krzyki, co mnie obudziło. Szturchnęłam Michaela by się obudził. Otworzył oczy.
-Co się stało? -Spytał zaspany.
-Słyszysz to? -Spytałam.
-Tak, a ty?
Razem zerwaliśmy się z łóżka i podbiegliśmy do okna.
Na dole było z pół tysiąca osób, jak nie więcej. Krzyczeli imię Michaela i wymachiwali Kolorowymi transparentami z napisem "KOCHAMY CIĘ MICHAEL".
Michael otworzył okno.
-Ja tęż was kocham!!! -Krzykną Michael, z całych sił do fanów, ciągle im machając. Był jakiś inny, bardziej ożywiony niż kiedykolwiek.
Widać było, że naprawdę kocha swoich fanów, z całego serca. A oni jego. To było coś niesamowitego.
Michael podszedł do swojej walizki, wyją z niej kilka kartek i zaczął się na nich podpisywać.
Podszedł znów do okna i wyrzucił je wszystkie. Fani wpadli w amok, próbując złapać autografy.
I dalej krzyczeli "MICHAEL, MICHAEL, MICHAEL ".
-Annie, mam pomysł. -Powiedział Michael.
Michael wziął swoją walizkę i zamkną się w łazience wyszedł pięć minut później całkowicie zmieniony. Ubrał sztuczną szczękę, dresy, T-shirt z obrazkiem lwa, perukę z dredami, na to czapkę i czarne okulary lennonki. Był nie do poznania.
-Choć. -Powiedział zmienionym głosem. Wyglądał nie do poznania. Michael wziął jeszcze mniejszą walizkę i poszliśmy
Wyszliśmy wyjściem dla służby. Przed hotelem czekała, limuzyna. Podjechaliśmy pod szpital . Gdy weszliśmy Michael poszedł do łazienki i wyszedł znów, tym razem bez przebrania.
Poszliśmy do sal chorych dzieci. Gdy zobaczyły Michaela, cały ból znikał z ich twarzy, wybiegały z łóżek i podbiegały do Michaela. To było niesamowite. Jakby na widok Michaela zdrowiały.
Michael przytulał dzieci, czytał im bajki, dawał im autografy i rozdawał płyty (które, jak się później okazał schował w walizce). Później odwiedziliśmy też dorosłych. Michael pomagał im bezinteresownie, bez prasy i szumów. Od serca. To było piękne.
29 lipca 2015
Opowiadanie cz.9
-Michael. -Powiedziałam.
-Annie? -Powiedział zachrypniętym głosem.
-Michael, obudziłeś się!!! -Krzyknęłam, i go przytuliłam.
-Yhh.., Annie to boli. -Powiedział Michael.
-Przepraszam. -Powiedziałam i odsunęłam ręce.
Michael musiał spędzić w szpitalu jeszcze kilka dni. I choć lekarze mówili mu że powinien odpoczywać on nie mógł usiedzieć w miejscu.
Odwiedzał inne oparzone osoby, dawał autografy, rozmawiał z nimi. Na oddziale obok było naprawdę dużo poparzonych dzieci. To było niesamowite Michael wchodził i samą swoją obecnością dawał im nadzieje. Wszystkie dzieci go lubiły. Przychodziłam codziennie i spędzałam w szpitalu z Michaelem całe dnie chodząc po innych oddziałach patrząc jak Michael daje innym nadzieje. Chyba każda pielęgniarka w szpitalu zrobiła sobie z Michaelem zdjęcie.
Michael, kiedyś opowiadał mi jak to by chciał zacząć nie długo angażować się w filmy, niestety wypadek zmienił jego wszystkie plany zabierając masę czasu.
Gdy Michael wyszedł ze szpitala przygotowywał się do trasy koncertowej. Która miała się odbyć szóstego lipca.
-Michael czy mogła bym pojechać z wami. -spytałam niepewnie, nie chciałam odchodzić od Michaela ani, na minutę.
-Oczywiście że tak. To będzie dla mnie przyjemność, zwykle podczas tras doskwiera mi samotność, więc będę szczęśliwy jeżeli z nami pojedziesz.- Odpowiedział Michael z uśmiechem. Po chwili posmutniał.- Annie, chcę zacząć karierę solową, bez ingerencji ojca i braci. Tylko że nie chcę ich zranić. Boje się że mnie za to znienawidzą.
-Najlepiej będzie jeżeli im powiesz to co czujesz i jakie są twoje plany. Na pewno cię zrozumieją.
-Annie, nie znasz mojego ojca, wścieknie się.
-Michael dasz rade, na pewno ojciec zrozumie że chcesz się usamodzielnić.
-Masz racje zaraz do nich pójdę. -Powiedział z ożywieniem Michael. -Tylko mam prośbę czy poszła byś ze mną.
-Pójdę. - Uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy.
Michael miał racje Joseph się wściekł, jednak Katherine broniła Michaela.
- Chcesz zniszczyć naszą rodzinę i wszystko na, co tak ciężko pracowaliśmy.- Mówił Joseph
- Nasz syn nie zniszczy naszej rodziny. Chce się usamodzielnić, mieć trochę swobody i luzu, chce się rozwijać.- Odpowiadała Katherine.
Po tej rozmowie w domu panowała napięta atmosfera. Po kilku dniach wszystko zaczęło wracać do normalności. Jednak Michael bardzo przeżył kłótnie z ojcem starałam się go pocieszyć jak tylko umiałam.
Pewnego dnia poszłam do pokoju porozmawiać z Michaelem.
Zapukałam i weszłam. Leżał na łóżku z głową wciśniętą w poduszkę, płakał.
Usiadłam na łóżku obok niego i pogłaskałam go po plecach.
-Michael ociec już się na ciebie nie gniewa. Wszystko będzie dobrze.- Powiedziałam, a następnie przytuliłam Michaela.
-To nie jest takie proste, on jest wściekły nigdy mi nie wybaczy. -Powiedział przecierając łzy.
-Michael wybaczy ci.
Michael delikatnie się uśmiechną.
-Dziękuje ci Annie.
-To ja ci dziękuje Michael.
-Annie? -Powiedział zachrypniętym głosem.
-Michael, obudziłeś się!!! -Krzyknęłam, i go przytuliłam.
-Yhh.., Annie to boli. -Powiedział Michael.
-Przepraszam. -Powiedziałam i odsunęłam ręce.
Michael musiał spędzić w szpitalu jeszcze kilka dni. I choć lekarze mówili mu że powinien odpoczywać on nie mógł usiedzieć w miejscu.
Odwiedzał inne oparzone osoby, dawał autografy, rozmawiał z nimi. Na oddziale obok było naprawdę dużo poparzonych dzieci. To było niesamowite Michael wchodził i samą swoją obecnością dawał im nadzieje. Wszystkie dzieci go lubiły. Przychodziłam codziennie i spędzałam w szpitalu z Michaelem całe dnie chodząc po innych oddziałach patrząc jak Michael daje innym nadzieje. Chyba każda pielęgniarka w szpitalu zrobiła sobie z Michaelem zdjęcie.
Michael, kiedyś opowiadał mi jak to by chciał zacząć nie długo angażować się w filmy, niestety wypadek zmienił jego wszystkie plany zabierając masę czasu.
Gdy Michael wyszedł ze szpitala przygotowywał się do trasy koncertowej. Która miała się odbyć szóstego lipca.
-Michael czy mogła bym pojechać z wami. -spytałam niepewnie, nie chciałam odchodzić od Michaela ani, na minutę.
-Oczywiście że tak. To będzie dla mnie przyjemność, zwykle podczas tras doskwiera mi samotność, więc będę szczęśliwy jeżeli z nami pojedziesz.- Odpowiedział Michael z uśmiechem. Po chwili posmutniał.- Annie, chcę zacząć karierę solową, bez ingerencji ojca i braci. Tylko że nie chcę ich zranić. Boje się że mnie za to znienawidzą.
-Najlepiej będzie jeżeli im powiesz to co czujesz i jakie są twoje plany. Na pewno cię zrozumieją.
-Annie, nie znasz mojego ojca, wścieknie się.
-Michael dasz rade, na pewno ojciec zrozumie że chcesz się usamodzielnić.
-Masz racje zaraz do nich pójdę. -Powiedział z ożywieniem Michael. -Tylko mam prośbę czy poszła byś ze mną.
-Pójdę. - Uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy.
Michael miał racje Joseph się wściekł, jednak Katherine broniła Michaela.
- Chcesz zniszczyć naszą rodzinę i wszystko na, co tak ciężko pracowaliśmy.- Mówił Joseph
- Nasz syn nie zniszczy naszej rodziny. Chce się usamodzielnić, mieć trochę swobody i luzu, chce się rozwijać.- Odpowiadała Katherine.
Po tej rozmowie w domu panowała napięta atmosfera. Po kilku dniach wszystko zaczęło wracać do normalności. Jednak Michael bardzo przeżył kłótnie z ojcem starałam się go pocieszyć jak tylko umiałam.
Pewnego dnia poszłam do pokoju porozmawiać z Michaelem.
Zapukałam i weszłam. Leżał na łóżku z głową wciśniętą w poduszkę, płakał.
Usiadłam na łóżku obok niego i pogłaskałam go po plecach.
-Michael ociec już się na ciebie nie gniewa. Wszystko będzie dobrze.- Powiedziałam, a następnie przytuliłam Michaela.
-To nie jest takie proste, on jest wściekły nigdy mi nie wybaczy. -Powiedział przecierając łzy.
-Michael wybaczy ci.
Michael delikatnie się uśmiechną.
-Dziękuje ci Annie.
-To ja ci dziękuje Michael.
25 lipca 2015
Michael Jackson Private Home Movies :)
Warty obejrzenia film dokumentalny w którym Michael pokazuje swoje życie prywatne.
Po publikacji dokumentu Bashira, Michael sam chciał opowiedzieć ludziom o sobie pokazując filmy, ze swojego życia. Dokument jest świetny i warty oglądnięcia. Jest przesiąknięty dobrą atmosferą :)
Jest tam m.in. Pierwsze Boże narodzenie Michaela, Wielkanoc w Neverlend Ranch, Pierwsze zakupy Michaela w supermarkecie itp.
( Przepraszam że w częściach )
P.S. Napiszcie w kometarzach, jak wam się podoba, według mnie jest fenomenalny :-*
Po publikacji dokumentu Bashira, Michael sam chciał opowiedzieć ludziom o sobie pokazując filmy, ze swojego życia. Dokument jest świetny i warty oglądnięcia. Jest przesiąknięty dobrą atmosferą :)
Jest tam m.in. Pierwsze Boże narodzenie Michaela, Wielkanoc w Neverlend Ranch, Pierwsze zakupy Michaela w supermarkecie itp.
( Przepraszam że w częściach )
P.S. Napiszcie w kometarzach, jak wam się podoba, według mnie jest fenomenalny :-*
Living of Michael Jackson
To pierwszy dokument o Michaelu jaki obejrzałam. Za pierwszym razem byłam tak wpatrzona w Michaela, w sposób jaki mówi i o czym mówi. że gdy tylko pokazali Bashira, myślałam POKAŻCIE MICHAELA!!!!! Przez to wredne komentarze przeszły mi mimo uszu, jedyne co wtedy myślałam to SZYBCIEJ, JA CHCE MICHAELA!!!!Na początku nawet nie wiedziałam jak się Bashir nazywa, dla mnie to był tylko koleś który pyta. Dopiero za drugim razem gdy oglądałam to z siostrą, ona spytała mnie o jakiś komentarz. Dopiero wtedy zauważyłam jaka szuja jest z Bashira. Nawet zwyczajne słowa zmieniał w jakieś debilne podejrzenia, a przy Michaelu udawał niewiniątko co popiera jego zdanie. Ja patrząc na Michaela, jaki jest prywatnie, zauważyłam dobrego, inteligentnego człowieka z duszą dziecka, dobrego ojca i osobę która kocha swoich fanów i dzieci całego świata całym sercem. Bashir chciał zmienić pierwowzór Michaela. Zmieniać znaczenia jego zdań. Michael w całym dokumencie nie powiedział nic złego. Zaufał Bashirowi a ten perfidnie go oszukał. Robił z niego złego ojca i pedofila, chciał pokazać Michaela w jak najgorszym świetle. Pokazując kłamstwa. (Według mnie Bashirowi to się nie udało, Michael był wspaniały i zawsze będzie :))
P.S Napiszcie w komentarzu co wy o tym myślicie :)
Jakiś czas później znalazłam film dokumentalny w którym były wycięte przez Bashira sceny i była jeszcze bardziej wściekła, na tego gnojka Bashira (Przepraszam że na części ale inaczej nie znalazłam)
Po oglądnięci tego można stwierdzić jakim kłamcą był Bashir i jak perfidnie oszukał Michaela :(
MICHAEL BYŁ I ZAWSZE BĘDZIE WSPANIAŁY :D
#Innocent Michael Jackson
P.S Napiszcie w komentarzu co wy o tym myślicie :)
26 czerwca 2015
6. rocznica śmierci Króla Popu
Pamiętamy i nigdy o nim nie zapomnimy. Michael zawsze będzie żył w naszych sercach i umysłach. Nieważne ile lat mnie nigdy o nim nie zapomnimy. Dla nas fanów zawsze będzie żył, to co po sobie zostawił nigdy nie zniknie i nie pójdzie w zapomnienie, to jak wpłyną na życie wielu z nas, nigdy, przenigdy nie pozwoli nam zapomnieć jakim cudownym była człowiekiem i ile zrobił dla świata.
MICHAEL JACKSON FOREVER
R.I.P. MICHAEL
1958-2009
MICHAEL I LOVE YOU <3
MICHAEL JACKSON FOREVER
R.I.P. MICHAEL
1958-2009
MICHAEL I LOVE YOU <3
23 czerwca 2015
Opowiadanie cz. 8
Kilka minut które jechaliśmy do szpitala, wydawało mi się jak kilka godzin.
Gdy dojechaliśmy przed szpitalem były już tłumy fanów i paparazzi.
Weszłam za rodziną Michaela. Mama Michael była już na miejscu, razem z jego siostrami.
Podeszłam do Pani Jackson.
-Proszę pani co z Michaelem? Gdzie jest? -Spytałam przestraszona jak nigdy.
-Jest na sali operacyjnej, lekarze mówią że miał dużo szczęścia, w większości wypadków zapala się ubranie. Michael ma oparzenia trzeciego stopnia na tylnej części głowy. -Powiedziała zdenerwowana pani Jackson.
Czekałam zdenerwowana, tak długo to trwało nie mogłam usiedzieć w miejscu. To było straszne.
A co jeżeli zaszły komplikacje? Co jeżeli nigdy już go nie zobaczę?
Nie mogłam sobie wyobrazić tego że nigdy nie zobaczę Michaela. Jest wszystkim co teraz mam.
Po kilku godzinach wywieźli uśpionego, Michaela z sali operacyjnej. Poszłam za nim.
Lekarz podszedł do państwa Jackson.
-Dzięki ci Jehowo. -Usłyszałam z oddali, ulgę w glosie pani Jackson.
Odetchnęłam. Wszystko poszło jak należy.
Zatrzymano mnie przed salą do której wnoszono Michaela.
-Pani z rodziny? -Zapytał mnie sanitariusz.
-Nie ale jestem bardzo blisko z Michaelem.
-Nie może pani wejść. Bez zgody członka rodziny.
-Ale...
-Nie ma "ale". Proszę zaczekać.
Stałam przed drzwiami i patrzałam na Michaela przez szybę. Płakałam.
Przyszła pani Jackson i pozwoliła mi wejść.
Od razu podbiegłam do łózka Michaela i złapałam go za rękę.
Był w śpiączce. Miał się wybudzić za kilka godzin.
Czekałam, nie odchodziłam od Michael na krok.
Minęło kilka godzin. Najpierw zaczął poruszać palcami lewej ręki, potem otworzył oczy.
Gdy dojechaliśmy przed szpitalem były już tłumy fanów i paparazzi.
Weszłam za rodziną Michaela. Mama Michael była już na miejscu, razem z jego siostrami.
Podeszłam do Pani Jackson.
-Proszę pani co z Michaelem? Gdzie jest? -Spytałam przestraszona jak nigdy.
-Jest na sali operacyjnej, lekarze mówią że miał dużo szczęścia, w większości wypadków zapala się ubranie. Michael ma oparzenia trzeciego stopnia na tylnej części głowy. -Powiedziała zdenerwowana pani Jackson.
Czekałam zdenerwowana, tak długo to trwało nie mogłam usiedzieć w miejscu. To było straszne.
A co jeżeli zaszły komplikacje? Co jeżeli nigdy już go nie zobaczę?
Nie mogłam sobie wyobrazić tego że nigdy nie zobaczę Michaela. Jest wszystkim co teraz mam.
Po kilku godzinach wywieźli uśpionego, Michaela z sali operacyjnej. Poszłam za nim.
Lekarz podszedł do państwa Jackson.
-Dzięki ci Jehowo. -Usłyszałam z oddali, ulgę w glosie pani Jackson.
Odetchnęłam. Wszystko poszło jak należy.
Zatrzymano mnie przed salą do której wnoszono Michaela.
-Pani z rodziny? -Zapytał mnie sanitariusz.
-Nie ale jestem bardzo blisko z Michaelem.
-Nie może pani wejść. Bez zgody członka rodziny.
-Ale...
-Nie ma "ale". Proszę zaczekać.
Stałam przed drzwiami i patrzałam na Michaela przez szybę. Płakałam.
Przyszła pani Jackson i pozwoliła mi wejść.
Od razu podbiegłam do łózka Michaela i złapałam go za rękę.
Był w śpiączce. Miał się wybudzić za kilka godzin.
Czekałam, nie odchodziłam od Michael na krok.
Minęło kilka godzin. Najpierw zaczął poruszać palcami lewej ręki, potem otworzył oczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







